Po raz kolejny planowanie wzięło w łeb. Miałem pojechać solo na motocyklu do Krakowa, ale dosłownie kilka godzin przed startem pojawiła się informacja, która odwołała wyjazd. Sprzęt przygotowany, wałek spakowany, tylko wsiadać i jechać ... no cóż w końcu mamy urlop, więc taka zmiana planów to nie problem. SMS do Kolegi - jest ok, więc hop na siodełko i kierunek Bukowiec na Jezioraku.
Tym co nas wyprzedzili nie musimy nic udowadniać, bo jazdą trzeba się cieszyć jak najdłużej.
wtorek, 28 lipca 2020
niedziela, 19 lipca 2020
Kanikuła
To chyba pierwszy weekend w tym roku w trakcie którego można było poczuć, że mamy lato i ciepło powinno być. Mając na uwadze, że poprzednią niedzielę spędziłem całą na wyjeździe motocyklowym, ta niedziela była typowo domowa. Sytuację uratowała Agata, która wymyśliła w sobotni wieczór, że chciałaby ze mną pojechać na króciutki wypad nad wodę. Nie musiała dwa razy powtarzać - o 06:30 byliśmy na siodełku i pojechaliśmy na Rewę. Piękny, niezapomniany zapach poranka, pusta droga i ten spokój na plaży. Chyba po raz pierwszy od momentu zdania egzaminu na kategorię A jechałem tak poprawnie i przepisowo, a nawet jeszcze wolniej. W końcu wiozłem jako "plecaczek" własną córkę :)!niedziela, 12 lipca 2020
Borne Sulinowo
Udało się podtrzymać tradycję i mam kolejny wyjazdowy weekend. II tura wyborów, komunikat RCB o pierwszeństwie osób 60+ więc jestem tuż przed 07:00 aby ograniczyć ryzyko dłuższego oczekiwania i na pewno wystartować o czasie, bo droga daleka do miejsca naszego spotkania czyli stacji paliw w Białym Borze. Zrobił się tak przy okazji taki mały zlot gwiaździsty, bo każdy z uczestników jedzie swoją trasą. W sumie każdy z nas ma zbliżoną odległość do pokonania czyli około 170 km, a umówiliśmy się na 30 minutowe okno czasowe oczekiwania w punkcie zbiórki.niedziela, 5 lipca 2020
213
Zaplanowałem sobie na ten weekend przejazd pełną długością mojej ulubionej drogi nr 213 na trasie Słupsk - Puck. Zaplanowałem oczywiście ja sobie, ale pogoda była zdecydowanie odmiennego zdania i bez przerwy straszyła deszczem, a i inne tematy jakie "urodziły się" tuż przed startem pokrzyżowały mi plany skracając znacząco dostępny czas jaki przeznaczyłem na tę przyjemność. Dojechałem jedynie do Lęborka i odbiłem na północ w kierunku na Żelazno, przez którą to wieś przebiega 213-ka i "wbiłem się" gdzieś w połowie całej jej długości. Nic to. Sezon się przecież jeszcze nie kończy i na pewno znajdę okazję, żeby przejechać trasę i przy okazji - nadkładając drogi - wpaść do Smołdzina i do Kluk. Może to nawet i lepiej, bo jak znam życie ponowny wypad w tamte strony zaplanuję na wrzesień, więc będzie zdecydowanie mniej turystów. A tak przy okazji, to ruch na drogach był ogromny. Nawet na tych całkiem wydawałoby się odległych od tych głównych uczęszczanych przez turystów. PS - na zdjęciu to oczywiście nie jest 213-ka. Urzekła mnie ta perspektywa na jednym z przystanków:).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
