Plany były szerokie, ale jak to w życiu standardem jest, trzeba było dopasować je do rzeczywistości. Miało nas jechać trzech, ale koniec końców, tylko jeden pozostał na placu boju.Chciałem dokończyć "temat" Zalewu Wiślanego i zobaczyć miejscowość leżącą prawie naprzeciwko Piasków, czyli Nową Pasłękę.Start o 07:00 i już po godzinie jestem w Elblągu - tankowanie, kawa i kierunek droga 503. Jeszcze teraz czuję ten zapach wilgotnych łąk jakie mija się jadąc 7-ką.....








