Dawno nie byłem w Borach Tucholskich. Myślę, że bez obawy mogę posłużyć się tytułem powieści Aleksandra Dumas - Dwadzieścia lat później. Pamiętam, że do Błędna nad Wdą tłukłem się kiedyś samochodem dosłownie klika godzin. Dzisiaj hop na siodełko, lekko odwinięta manetka i jestem na miejscu w 1,5 godziny. Autostrada "podwozi" prawie na skraj Borów - zjazd na Pelplin i już praktycznie można cieszyć się klimatem tego kompleksu leśnego.Tym co nas wyprzedzili nie musimy nic udowadniać, bo jazdą trzeba się cieszyć jak najdłużej.
środa, 5 sierpnia 2020
Pętla z Borami Tucholskimi w tle
Dawno nie byłem w Borach Tucholskich. Myślę, że bez obawy mogę posłużyć się tytułem powieści Aleksandra Dumas - Dwadzieścia lat później. Pamiętam, że do Błędna nad Wdą tłukłem się kiedyś samochodem dosłownie klika godzin. Dzisiaj hop na siodełko, lekko odwinięta manetka i jestem na miejscu w 1,5 godziny. Autostrada "podwozi" prawie na skraj Borów - zjazd na Pelplin i już praktycznie można cieszyć się klimatem tego kompleksu leśnego.niedziela, 2 sierpnia 2020
Niedzielny poranek

wtorek, 28 lipca 2020
Zmiana planów
Po raz kolejny planowanie wzięło w łeb. Miałem pojechać solo na motocyklu do Krakowa, ale dosłownie kilka godzin przed startem pojawiła się informacja, która odwołała wyjazd. Sprzęt przygotowany, wałek spakowany, tylko wsiadać i jechać ... no cóż w końcu mamy urlop, więc taka zmiana planów to nie problem. SMS do Kolegi - jest ok, więc hop na siodełko i kierunek Bukowiec na Jezioraku.
niedziela, 19 lipca 2020
Kanikuła
To chyba pierwszy weekend w tym roku w trakcie którego można było poczuć, że mamy lato i ciepło powinno być. Mając na uwadze, że poprzednią niedzielę spędziłem całą na wyjeździe motocyklowym, ta niedziela była typowo domowa. Sytuację uratowała Agata, która wymyśliła w sobotni wieczór, że chciałaby ze mną pojechać na króciutki wypad nad wodę. Nie musiała dwa razy powtarzać - o 06:30 byliśmy na siodełku i pojechaliśmy na Rewę. Piękny, niezapomniany zapach poranka, pusta droga i ten spokój na plaży. Chyba po raz pierwszy od momentu zdania egzaminu na kategorię A jechałem tak poprawnie i przepisowo, a nawet jeszcze wolniej. W końcu wiozłem jako "plecaczek" własną córkę :)!niedziela, 12 lipca 2020
Borne Sulinowo
Udało się podtrzymać tradycję i mam kolejny wyjazdowy weekend. II tura wyborów, komunikat RCB o pierwszeństwie osób 60+ więc jestem tuż przed 07:00 aby ograniczyć ryzyko dłuższego oczekiwania i na pewno wystartować o czasie, bo droga daleka do miejsca naszego spotkania czyli stacji paliw w Białym Borze. Zrobił się tak przy okazji taki mały zlot gwiaździsty, bo każdy z uczestników jedzie swoją trasą. W sumie każdy z nas ma zbliżoną odległość do pokonania czyli około 170 km, a umówiliśmy się na 30 minutowe okno czasowe oczekiwania w punkcie zbiórki.niedziela, 5 lipca 2020
213
Zaplanowałem sobie na ten weekend przejazd pełną długością mojej ulubionej drogi nr 213 na trasie Słupsk - Puck. Zaplanowałem oczywiście ja sobie, ale pogoda była zdecydowanie odmiennego zdania i bez przerwy straszyła deszczem, a i inne tematy jakie "urodziły się" tuż przed startem pokrzyżowały mi plany skracając znacząco dostępny czas jaki przeznaczyłem na tę przyjemność. Dojechałem jedynie do Lęborka i odbiłem na północ w kierunku na Żelazno, przez którą to wieś przebiega 213-ka i "wbiłem się" gdzieś w połowie całej jej długości. Nic to. Sezon się przecież jeszcze nie kończy i na pewno znajdę okazję, żeby przejechać trasę i przy okazji - nadkładając drogi - wpaść do Smołdzina i do Kluk. Może to nawet i lepiej, bo jak znam życie ponowny wypad w tamte strony zaplanuję na wrzesień, więc będzie zdecydowanie mniej turystów. A tak przy okazji, to ruch na drogach był ogromny. Nawet na tych całkiem wydawałoby się odległych od tych głównych uczęszczanych przez turystów. PS - na zdjęciu to oczywiście nie jest 213-ka. Urzekła mnie ta perspektywa na jednym z przystanków:).niedziela, 28 czerwca 2020
"Route 66" - prawie ....
Jest takie małe marzenie tych co na 2-kółkach jeżdżą - zmierzyć się i poznać klimat "matki wszystkich dróg". Oczywiście i ja nie jestem w tym względzie wyjątkiem. Czas jednak płynie nieubłaganie i patrząc realnie mogę się na chwilę obecną jeszcze pocieszać, że może kiedyś jak "będę duży" ... No ale na razie muszę poprzestać na tym co mi tego lata dostępne i spróbować swoich sił na dawnej 7-ce na trasie z Gdańska do Elbląga. Pomysł zaszczepił mi Olek jak wracaliśmy z jednej z niedawnych wycieczek.niedziela, 21 czerwca 2020
Wokół domu
Weekend zdecydowanie roboczy. Trzeba było ogarnąć trochę wokół domu, a prognoza pogody nieco straszyła więc dalszego wyjazdu nie planowałem. Jak to jednak z prognozami bywa i ta raczej się niesprawdziła, ale postraszyć to postraszyła. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Część ogródka przygotowana do dalszych działań - czekam na czwartkową dostawę materiału i jeżyny będą miały gdzie rozrastać się do woli. |
sobota, 13 czerwca 2020
Mgła i słońce
sobota, 6 czerwca 2020
Ujście
Trochę czasu minęło od naszego ostatniego wyjazdu z Andrzejem. Trochę, to w tym przypadku oznacza prawie rok. Pojechaliśmy wtedy na wschodni kraniec Mierzei Wiślanej czyli do Piasków. Patrząc z nabrzeża portu rybackiego w Piaskach, stwierdziliśmy, że za tydzień pojedziemy na przeciwległy brzeg Zalewu Wiślanego do Ujścia. Plany, planami, ale los - ta przebiegła bestia - miała zdecydowanie inny pomysł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



