niedziela, 15 sierpnia 2021

Czyżby koniec lata ????

W sumie stało się to nieuniknione i naturalną koleją rzeczy jest. Po wczorajszych “szaleństwach” jazdy po wertepach, dzisiaj dostojne wieczorne cruisowanie i …. ten zapach z mijanych łąk i lasów… Tak, pachnie już schyłkiem lata - “gibnęło” się w przyrodzie już na dobre. Może jeszcze jakiś upalny dzień się trafi, ale średnią temperaturę sprowadzi do standardu chłód i rosa poranka oraz szybkie zimne wieczory z symfonią świerszczy w tle. Co tam - przed nami, wyznawcami 2-ówch motocyklowych kółek - cała druga połowa sierpnia i cały wrzesień. Jeszcze dobre 6 tygodni sezonu !

sobota, 14 sierpnia 2021

Diabelski kamień

 

Był straszny dwór i straszny park z kuźnią, to do kompletu brakuje także jakiego czarta. Nie trzeba daleko szukać, bo w okolicach Strzepcza możemy podziwiać Diabelski Kamień. Dojazd trochę pogmatwany, ale koniec języka za przewodnika … Jestem przy “czarcim dziele” będącym teraz pomnikiem przyrody. Nie powiem robi wrażenie - kawał kamlota :) ! Miejsce trochę zaniedbane, praktycznie bez jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej, no może za wyjątkiem rachitycznch ławeczek. Można przysiąść na chwilę i pokontemplować widok na jezioro. W sumie jeszcze parę takich wieczorów przed nami tego lata - trzeba korzystać, bo za kilka tygodni taki zapach i widok będzie już tylko wspomnieniem.

piątek, 13 sierpnia 2021

Węsiory

 

Dzisiaj kierunek prehistoria z odrobiną magii czyli kamienne kręgi w Węsiorach - takie nasze “kaszubskie Stonehenge”. Bez kozery, ale te zaledwie 100 km to prawie jak wyprawa, przynajmniej dla podróżujących samochodem. Potrójna brama piekieł broni dostępu do tego urokliwego miejsca dla tych jadących od strony Gdyni lub Gdańska. Rondo w Chwaszczynie i dwa ronda w Żukowie stanowią na tyle skuteczny spowalniacz, że może przejść ochota na dalszą jazdę. Całe szczęście, że wrodzona smukłość motocykla i lekka falandyzacja z mojej strony, przepisów ruchu drogowego, pozwala na w miarę swobodne kontynuowanie przejazdu przez ten newralgiczny odcinek.

czwartek, 12 sierpnia 2021

Straszny Dwór

Co do zasady nigdy nie jest tak jak sobie zaplanujesz, ale w tym przypadku jakoś specjalnie nie mam tej zmianie specjalnie za złe … Skorzystałem ze wspaniałej pogody dzisiejszego popołudnia i pojechałem w znajome okolice Choczewa. Nawet nie poruszam tematu Stilo, bo ledwo wjechałem na mostek nad Chełstem, to z przerażeniem zawróciłem … tłumy, tłumy, tłumy. Nie zrobiłem nawet fotki bo nie było gdzie zaparkować sprzęta. Wiem, restauratorzy i ci większy i ci okazjonalni na pewno się cieszą - mają “żniwa”, ale urok tego miejsca przepadł chyba na zawsze … Wracam nieco inną trasą, kierunek Puck.

niedziela, 11 lipca 2021

Wzgórza Dylewskie

Parafrazując stare przysłowie - kto rano wstaje (szczególnie w niedzielę) ten z szerokiej drogi korzysta 😁. Godzina 06:05 już na siodełku, ruszam na wschód. Ledwo wyjechałem z bramy … prrrr, stoperów do uszu zapomniałem założyć. Normalnie ich nie używam, ale dzisiaj zamierzam pędzić "co cylindry z głowicy wyskoczą" jakieś 160 km, bo aż do Ostródy. Jadę główną drogą, bo chcę być jak najszybciej w okolicach i miejscach które mam na dzisiaj w planie.

wtorek, 6 lipca 2021

Kulinarny przypadek

Tak, ojcem większości fajnych, zakręconych momentów jest … przypadek. Wczoraj wieczorem oglądałem materiał poświęcony drodze rowerowej R10 biegnącej brzegiem polskiego wybrzeża. Roztrząsano jakość nawierzchni, oznakowania, ale nie to utkwiło mi w pamięci, a jedynie krótkie info o "Śledziowej zagrodzie" i kulinarnych impresjach na temat śledzia. Rzut oka na prognozę pogody, drugi rzut w niebo i trzeci na mapę … jadę. Oczywiście nie na rowerze, bo choć wyprawa byłaby zacna, to ograniczenia czasowe i sympatia do jazdy na moto robią swoje.

niedziela, 6 czerwca 2021

Śladami Jacka

Wiadomo, wszystko co dobre, a w szczególności “mały urlop” zdecydowanie za szybko mijają. Niedziela, więc zgodnie z tradycją hop na siodełko jak najwcześniej - dzisiaj 06:15. Cała droga moja - ruch minimalny. Dzisiejszy cel wskazał mi Jacek w swojej niedawnej relacji na Fb. Jadę “dotknąć” klimatu Żuław Wiślanych. Z S7-ki zjeżdżam najszybciej jak tylko to możliwe czyli na węźle Gdańsk Wschód - od razu lepiej. Redukuję prędkość do spacerowych 50-60 km/h i jadę “matką wszystkich dróg” czyli dawną 7-ką. Powoli, dostojnie, niespiesznie - takich mogę używać określeń charakteryzujących bieżący styl jazdy. Nawet nie wypada odkręcać manetki. To są chwile na które czeka się całymi tygodniami.

niedziela, 30 maja 2021

Z wizytą u Gottlieba Schmidta

W sumie to pierwszy nieco dalszy wyjazd w tym sezonie. Przeglądając zimową porą strony internetowe poszukiwałem ciekawych miejsc w bliższej i dalszej okolicy, bo przecież nie jeździmy na moto tylko po aby kilometry i winkle kręcić. Poza tym warto mieć cel wycieczki  i trochę niestandardowych informacji poznać. Byłem już w zeszłym sezonie w  okolicach Kwidzyna, ale przez myśl mi nie przeszło, że gdzieś z boku zostawiłem taki ciekawy okruch historii tej okolicy. Nie mam tutaj na myśli historycznego zamku na wschodnim brzegu Wisły górującego nad okolicą, a zdecydowanie mniej widoczny i trochę zapomniany obelisk wzniesiony na cześć pruskiego inspektora budowlanego, któremu leżące nad Wisłą miasta zawdzięczają ochronę przed powodziami.

niedziela, 9 maja 2021

Okoliczne perełki - Młyński Wiadukt.

Tym razem “ojcem” celu mojego dzisiejszego wypadu był kolega Leszek. Co prawda On odwiedzając ten obiekt kierował się kwestią treningu wspinaczkowego, ja natomiast jedynie ciekawością poznania czegoś ciekawego w bliskiej okolicy. Czytając trochę o historii tego wiaduktu dowiedziałem się, że jest on elementem zawieszonej w 2001 roku linii kolejowej Lębork-Kartuzy. Sam wiadukt wybudowany na początku XX wieku. Zdjęcia nie zapewne oddają w pełni jego wielkości, a głównie wysokości wynoszącej 18 m nad lustrem rzeki Węgorzy. Dopiero jak wdrapałem się po stromych schodkach biegnących po stromym nasypie i spojrzałem w dół …. no, no w głowie zakręcić się może, a resztki barierek na pewno nie będą służyć pomocą.

sobota, 1 maja 2021

Kaszubskie palmy

Czy ktoś z Was pamięta ciepłą majówkę ? Szukałem w pamięci własnej, podpytywałem moich domowników …  Nijak nikt sobie przypomnieć nie mógł. Reasumując - majówka musi być w naszym klimacie zimna, a czasami na dodatek paskudnie deszczowa i wietrzna. Rzut oka na prognozę pogody - trzeba łapać sobotnie słoneczko, bo kolejne dni nie wróżą nic dobrego. To nic, że na termometrze 8 stopni. Termobielizna, skórzana kurtka, wysokie buty, chusta na twarz i hop na siodełko. Była okazja na dłuższe kółeczko z półmetkiem na imprezie Konrada.