wtorek, 16 czerwca 2026

Kamienny stół olbrzymów

“Czarna Kanapa” miała jakiś czas wolne. A to wyjazd do Włoch, a to pogoda, która praktycznie obrzydzał nawet wyjazd spod wiaty. Nie dziwota zatem, że od 01 czerwca nakręciłem ledwo 400 km i jestem ciągle w okresie docierania - po około 1000 km przebiegu pierwszy przegląd i świeżutki olej. “Kanapa” na pewno się ucieszy. Na razie same superlatywy cisną mi się do głowy - zakup trafiony, frajda z jazdy w klasie premium. Nie jeżdżę tylko po to żeby kilometry na koło nawijać, ale żeby coś nowego zobaczyć. Dzisiaj nareszcie słoneczko nieśmiało wyjrzało, ale chmurzyska były w ewidentnym natarciu, więc tylko króciutki wypad. Dosłownie kilkanaście kilometrów, tak aby w razie deszczu, nie przemoknąć całkowicie. Jadę do Celbowa - mijałem tę miejscowość setki razy i chyba tylko raz w życiu przejechałem jej uliczkami i to na rowerze robiąc trasę Wejherowo - Puszcza Darżlubska - Puck - Rumia.
Lubię Wujka Google, bo oferuje wręcz niewyczerpane źródło inspiracji. Jak zwykle podpowiedział, że w tak wydawałoby się zwykłym miejscu jest coś ciekawego. Tak więc jadę zobaczyć kamienny stół olbrzymów. Legendy mówią o stole ofiarnym z czasów celtyckich, kamieniem z grobowca Hunów ….

"Stół" w pełnej krasie - duży jest. Położyłem plecaczek, że zobrazować faktyczną wielkość.

Rzeczywistość jest zdecydowanie bardziej przyziemna - jest to po prostu duży głaz narzutowy, usunięty z pola bo przeszkadzał w orce, o czym świadczą lokalne  informacje z początków XX wieku. Nie zmienia to jednak faktu, że w ciemnym, tajemniczym bukowo-dębowym lesie kamień ten pobudza wyobraźnię.


W kwestii wspomnianego lasu, a właściwe dużych kęp drzew pośród pól - są to części dawnego parku majątku ziemskiego Rodenackerów. Niestety, II WŚ zmieniła w tragiczny sposób losy nie tylko tej rodziny. 

Wejście na cmentarz rodzinny - kiedyś ogrodzony z żelazną bramą ... 


Czas wracać, chmury zaczynają wygrywać ze słońcem … tym razem zdążyłem 🙂!