Tym co nas wyprzedzili nie musimy nic udowadniać, bo jazdą trzeba się cieszyć jak najdłużej.
sobota, 24 sierpnia 2019
niedziela, 18 sierpnia 2019
Babie Doły
sobota, 17 sierpnia 2019
Plaża
wtorek, 13 sierpnia 2019
Rewa
Budzik zadzwonił. Rzut oka przez okno - nie pada i jest nadzieja, że zaraz nie zacznie. Decyzja podjęta - na siodełko i w drogę. Nie daleko, bo zaledwie 20 km, ale za to w jakże pięknych okolicznościach poranka. Szczyt sezonu, długi weekend praktycznie się rozpoczął, ale o tej porze w letniskowej Rewie jeszcze cisza i spokój. Jacyś dostawcy, okazjonalni biegacze i miejscowi spieszący przygotować swoje geszefty na pierwszych klientów. Kilkanaście minut spaceru wystarczyło, aby wczuć się w klimat chwili tego rozpoczynającego się letniego dnia.
niedziela, 11 sierpnia 2019
Palczewo
piątek, 2 sierpnia 2019
Trochę dalej od domu
Tym razem wspomnienia z kraju za naszą zachodnią granicą. Niestety nie był to wyjazd motocyklowy, ale pomimo to nie zapomniałem o temacie wiatraków. Kręcąc się na rowerze po okolicy udało mi się zlokalizować dwa takie obiekty. No cóż jakże diametralnie różni się ich stan techniczny od tego w jakim są "nasze" wiatraki. Treść tablic informacyjnych potwierdza, że są zabytki sprawne technicznie. Ten na zdjęciach poniżej - Reitbrooker Muhle - jest wykorzystywany w ekologicznym gospodarstwie rolnym. Można kupić mąkę i paszę dla zwierząt mieloną właśnie w tym wiatraku. Nie widać tego na prezentowanym zdjęciu, ale jest on zlokalizowany nad brzegiem urokliwego kanału kończącego się w porcie w Hamburgu. Tak na marginesie - mieliśmy z Iwoną niezapomnianą okazję płynąć tym kanałem dzięki zaproszeniu przez Olę i Viktora na wycieczkę statkiem na trasie Bergedorf - port w Hamburgu.niedziela, 28 lipca 2019
Szlakiem znajomych jezior
W sumie plany na niedzielny poranek i przedpołudnie były całkiem inne. Miałem spotkać się z Kolegą na porannej kawie jadąc do kolejnego wiatraka. Pobudka o 06:00 i konsternacja - pada, a wręcz leje. Całe niebo zasnute po horyzont. Odczekałem z nadzieją, że się pogoda "przetrze". Niestety, bez szans na dochowanie umówionej godziny wizyty, musiałem ją z przykrością odwołać.piątek, 26 lipca 2019
10 000 km
Raczej nie będę oryginalny, że jako właściciel pojazdu mechanicznego w pewien ciepły sposób odnoszę się do jego (pojazdu oczywiście) "okrągłych przebiegów". No, powiedzmy - taki mały powód do chwili zastanowienia ile to już razem, wspólnie nakręconych kilometrów. I tak "Wiesi" stuknęło 10 tys. km. Pewnie, że nie w jeden sezon, ale żadnych dalszych wypadów nie robię, starając się zamykać moje wycieczki w ciągu kilku godzin, jednego dnia. Rozpisywać się o wyrobach firmy Kawasaki nie będę, bo byłbym nudny. Kupując wiedziałem, czego się spodziewać i tak też jest w rzeczywistości. Po prostu jeździsz i masz frajdę. Zatrzymaliśmy się na chwilę (ja i "Wiesia") wieczorową porą, gdzieś na poboczu i słuchaliśmy jak grają świerszcze i gorące elementy wydechu, a Pan Wiatr przyniósł z pól zapach lata. Czujecie ten klimat chwili ?
niedziela, 21 lipca 2019
Zdrzewno
W sumie jazda bez celu też stanowi swego rodzaju cel - radość z kolejnych zaliczanych winkli. No ale ileż można.... Wiatraki, wiatraki ... W zeszłym roku z ciekawości zaliczyłem ruiny w Pużycach. W zeszłym tygodniu zjechałem z drogi, aby obejrzeć podobny obiekt w Ankamatach. Zajrzałem do internetu, trochę poczytałem i odwiedziłem stronę http://wiatraki.org.pl i okazało się, że województwie pomorskim jest 13 wiatraków. Ich stan techniczny jest w wielu przypadkach agonalny - są po prostu ruinami.
Skoro widziałem osobiście już dwa wiatraki, to dlaczego nie zobaczyć następnego i przy okazji mieć cel wyjazdu. Rano padało, ale prognoza wskazywała, że po południu powinno się rozpogodzić. Tak też się stało i ruszyłem w drogę do wsi Zdrzewno koło Wicka.
niedziela, 14 lipca 2019
Dostać "z ptaka" :)
Dwa tygodnie przerwy w motocyklowych wypadach i to tylko z powodu pogody. Padało, wiało i zimno było. Pewnie cześć Polski dotknięta suszą nie uwierzy, ale na północy po fali szalonych upałów, przyszła iście październikowa pogoda. Brrrrr ! Były wstępne plany na poprzedni weekend, ale nie dało ich się zrealizować z powodu jak wyżej.Jest pogoda, jest cel, jest chęć - trzeba realizować marzenia. Przed 7 jest już w trasie. Jadę do znajomych, którzy wypoczywają na Bukowcu, na poranną kawę. Jakieś 150 km śmigając S7-ką. Może sama trasa nudna, ale chodziło mi żeby jak najszybciej dotrzeć na miejsce, aby później mieć jeszcze trochę czasu na swobodne kręcenie kilometrów po bocznych drogach jadąc już w kierunku domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




