Jak to zwykle z latem w naszym klimacie bywa, to trwa ono zdecydowanie za krótko. Na dodatek jakoś tak w tym roku trudno o prawdziwym lecie można było mówić. W sumie - jakby tak dobrze policzyć - to na północy kraju może uzbierałby się jeden ciągły, nieprzerwany 7-dniowy okres słonecznej pogody. Jednym słowem lipa ! Nawet mając na uwadze tegoroczny sezon motocyklowy to przejechałem blisko o połowę mniej kilometrów niż zazwyczaj ... jazda w deszczu zdecydowanie nie należy do przyjemności.
No, w końcu jednak przyszła jesień, co dla mnie oznacza rozpoczęcie sezonu leśnego wędrowania. No może takiego wędrowania przez małe "w", bo ogranicza się do najbliższej okolicy ale staram się to robić najczęściej jak to jest tylko możliwe czyli praktycznie w każdy weekend. O dziwo, pogoda stanęła na wysokości zadania i po pierwsze, bezdeszczowe dni trafiały się właśnie w dni wolne, a po drugie temperatura jak na tę porę roku dosłownie rozpieszczała ... Październikowo-listopadowa mapka 6- tygodniowej wędrówkowej aktywności ...
uzupełniona o fotograficzne wspomnienia ....


















