wtorek, 2 czerwca 2026

Landszafcik i lejkowiec labiryntowy

Dzisiaj ujeżdżania “kanapy” ciąg dalszy. Oswajamy się, a raczej ja staram się nauczyć jazdy na skuterze. Samo prowadzenie na trasie to czysta przyjemność. Nisko położony środek ciężkości i 15 calowe koła robią świetną robotę. Chwila odprężenia podczas jazdy, bo tak ładnie składa się w zakrętach i …. pamięć mięśniowa ćwiczona przez lata wygrywa. Odruch bezwarunkowy obsługi biegów … Dojeżdżam do skrzyżowania i łapię za lewą klamkę, a stopa szuka dźwigni zmiany biegów …. Efekt - hamowanie do dechy i załączenie ABS tylnego koła. Uff, całe szczęście że nikt za mną blisko nie jechał, a sytuacja miała charakter jednostkowy.
Dość tych technikali, bo przecież wyjeżdżam nie tylko dla samej jazdy. Mieszkamy przecież w tak pięknej części kraju, że każdy wyjazd to radość poznawania nowych miejsc i jednocześnie powracania do tych, w których już kiedyś byłem - nigdy się nie znudzą. Niech Was nie zwiedzie ten landszafcik

bo u Waszych stóp czai się mały myśliwy - lejkowiec labiryntowy. Pierwszy raz widziałem tego pająka i jego przygotowany “stół biesiadny”. Robi wrażenie jego robota. Norka w ziemi otoczona misterną pajęczyną.